piątek, 10 lipca 2020
miłe chwile?
No... Tak. Miłe chwile zdarzają się nawet mi, jak zadbam żeby były. Gipsy Kinga, wino, mężczyzna bierze prysznic, a ja siedzę i mam chwilę na zebranie myśli. Miło jest, bezpiecznie jest. Nie ma się czego bać. Dobre dusze w około. Czuję się mile odprężona i "odpięta". Tyle tego nie muszę, tyle tego mogę tak i tak, a tak mi dobrze, że widzę jak mi z Nimi źle. Deszcz leje za oknem tak jak lubię. Pachnie ozonem pomieszanym z zapachem tapicerki w starym aucie. To powinien być normalny stan rzeczy i chyba to że czuję taką ekscytację to nie jest normalne. Ekscytować się bezpieczeństwem, miłym nastrojem, ciepłem domowym? To powinna być norma, a nie ekstaza Św. Teresy.
środa, 8 lipca 2020
Smutki trutki
Nie chcemy z Wami. Wy też za dużo bierzecie, a w zamian dajecie tylko puste farmazony. Ja Wam daję bez wyrzutów, a mi wy zawsze z rozliczeniem i na procent.
Ze mną zawsze dobra zabawa. Z Wami w trakcie zabawy zawsze wiem, że rozliczenie przyjdzie. Macie mi za złe, że czasem jak zawsze wy oczekuję uznania, ale nie, od Was mam tylko rozliczania.
I krokodyle łzy zostają tylko, grubo płynące po policzkach oraz myśl, że znowu nie ma gdzie uciec.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)