piątek, 10 lipca 2020

miłe chwile?

No... Tak. Miłe chwile zdarzają się nawet mi, jak zadbam żeby były. Gipsy Kinga, wino, mężczyzna bierze prysznic, a ja siedzę i mam chwilę na zebranie myśli. Miło jest, bezpiecznie jest. Nie ma się czego bać. Dobre dusze w około. Czuję się mile odprężona i "odpięta". Tyle tego nie muszę, tyle tego mogę tak i tak, a tak mi dobrze, że widzę jak mi z Nimi źle. Deszcz leje za oknem tak jak lubię. Pachnie ozonem pomieszanym z zapachem tapicerki w starym aucie. To powinien być normalny stan rzeczy i chyba to że czuję taką ekscytację to nie jest normalne. Ekscytować się bezpieczeństwem, miłym nastrojem, ciepłem domowym? To powinna być norma, a nie ekstaza Św. Teresy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz