Coś o czarnym niebie spowitym chmurami
Potem bagnista ziemia osnuta mgłami
I tu chyba coś, hmm...
Wszelaką nadzieję i drogę utracisz
Chyba, że spojrzysz i zobaczysz
Światełko ciepłe we mgle
W chatce ukrytej niczym w najgłębszym śnie
W kominku u narzeczonej śmierci
Drewno na opał trzaska wesoło niczym łamane kości
I tutaj już miałam dokończyć na spokojnie...
Przynajmniej jest co szlifować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz