poniedziałek, 8 czerwca 2020

Perypetie

     Senne przytulenia, realne odrzucenia
     Trzeźwe rozstania, przytomne rozmówki
    Wielkie pragnienia, kolosalne odniemówienia
     W duszy ciągle muzyka mi gra
     Już nie wiem, na co mi te cierpienia
     Trzeba by mi odpłynąć wreszcie daleko
     Tam gdzie słońce zawsze świeci,
     A dusza w oparach świtu przeleci/promienieje.
     Strach przed słońca wielkością mnie onieśmiela
     Zostaję więc w mroku?
     Poddaję się? 
     Tu i teraz tak
     Bo dość nadzieji już mam
     Ale wiem, że przyjdzie ten dzień
     Ten nowy dzień
     Gdzie świt oświetli właściwą twarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz